7/05/2012 20:33:38
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Nigdy nie miałam do czynienia z takim.. 'czymś'. Z taką sytuacją. Z takim przypadkiem. Z taką osobą? Zasięgnęłam opinii i rad u paru osób, nawet można rzec, że 'specjalistów', ale dalej nie wiem jak sobie z tym poradzę. Chcę za wszelką pomoc udzielić wsparcia i dodać otuchy, ale wygląda na to, że w tym przypadku, to co mówią jest prawdą - że musimy sobie sami uświadomić, że jesteśmy na dnie i pomimo wszelkich trudów wznieść się z powrotem wysoko. Ok, trochę tajemniczo i nostalgicznie się zrobiło. Dzisiaj przeżywszy poniedziałek po powrocie z majówki planuję przyłożyć się trochę do nauki, żeby dobrymi ocenami na koniec zarobić lepsze punkty przy przyjęciach do liceum. Nie wiem, może będzie spoko. Za 20 dni bierzmowanie, za 26 wyjeżdża moja mama. Jakoś nam się lepiej w tym roku dogadywało i w ogóle ostatnio, dlatego też wyczuwam, że na pożegnanie wyleję hektolitry łez. Z dnia na dzień moje plany na wakacje (których rzekomo nie miałam, ale po cichu z nadzieją liczyłam, że coś się wymota) zaczynają się sypać. Może czas przestać być taką skończoną suczą? Nie wiem. Byle do piątku.
Alice Cooper - Poison
[komentarzy 0] komentarz
29/04/2012 13:13:14
Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Tak to się mówi? Egzaminy czuję, że będą przejebane po całości, ale kto by się tam przejmował. Słońce za oknem napierdala z częstotliwością ogromną, feels like summer. Tydzień wolnego zawsze spoko, może ogarnie się jakiś wypad gdzieś dalej. Nudno w tych Gorzycach, same dziwki i głupie głupki. Poszłabym na piwo. Albo dwa. Ewentualnie siedem.
'na chuj mi kurwa smsy, na chuj komórka ciągle drga, przestań pierdolić wciąż frazesy, na chuj ta pojebana gra?' - mistrz
[komentarzy 0] komentarz
22/04/2012 12:39:26
Fajnie jest wstać przed pierwszą z łóżka, polecam gorąco. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, dzień jakiś dziwny. Poszłabym w pizdu ale chmurzy się, choć temperatura jest doooobra. Jutro odpuszczam sobie szkołę, plan jest taki że będę przygotowywać się do egzaminów. Ale pewnie skończy się na tym, że wstanę o 11 i z dzbankiem herbaty będę oglądać do popołudnia One Tree Hill. Może się w sobie zbiorę i rzeczywiście coś powtórzę, who knows. Dzisiaj czeka mnie jeszcze stawienie czoła brzydkiej i szarej rzeczywistości 'rodzinnej' i wieczorkiem ogarnie się jakiegoś skajpaja z Oliwią albo kamerkę na czacie, co de facto lubię ostatnio robić. Nie wiem, jakieś zaburzenia osobowości czy coś. Wpierdoliłam czipsy, czuję wyrzuty sumienia ogromne. Dlatego zabieram się teraz za aerobiczną '6' weidera a później ogarnę jakiś obiad.
No Doubt - Don't Speak
[komentarzy 0] komentarz
17/04/2012 22:06:33
Nie wiem, Boże, co sobie myślałeś, kiedy postanowiłeś stworzyć facetów. Od dawna wątpiłam w tą płeć, ale po moich ostatnich obserwacjach dochodzę do wniosku, że chyba zostanę lesbijką.
JAK MOŻNA BYĆ TAKIM TĘPYM CHUJEM?
tylko Kurt mnie ratuje.
Nirvana - Oh The Guilt
[komentarzy 1] komentarz
15/04/2012 17:52:25
Jestem całkowicie pochłonięta twórczością niejakiej Birdy, która notabene jest z mojego rocznika, 96'. Jej głos miażdży mnie nieustannie dopiero od wczoraj (!), ale i tak już udało się jej wprawić mnie w iście nostalgiczny nastrój. Jak przeżyję ten tydzień to postawię każdemu z mojej klasy po flaszce. Ostatnie 5 dni przed końcowymi egzaminami, konkretną harówkę wyczuwam. Biorąc pod uwagę to co się dzieje u mnie teraz w szkole to przypuszczam, że weekend majowy będzie dla mnie najszczęśliwszym tygodniem w przeciągu ostatnich 10 miesięcy. Gimnazjum teoretycznie dobiega końca, moje oceny są chujowe, nie wiem do jakiej chcę iść szkoły i tak się ogólnie ta sytuacja prezentuje. Za miesiąc moja mama wyjeżdża zagranicę, grube melanże wyczuwam. Jak to mam już w zwyczaju zaczęłam wybiegać myślami w przyszłość, konkretnie w okres wakacji. Niiiiiiiic nie planuję, bo i nawet nie mam podstaw. Co roku chcę żeby były wyjątkowe, a i tak w ostateczności sypiam do 12 i do wieczora oglądam seriale i tak dzieeeń w dzieeeń. Stawiam na spontan. Będzie słońce, są przyjaciele, jest piwo, bilety autobusowe/pociągowe/samolotowe (aha, jasne) co by spierdolić jak najdalej stąd i będzie spoko : > Tymczasem pogoda za oknem wybitnie przygnębiająca. Birdy, dziś wieczór padam do Twych stóp.
[komentarzy 1] komentarz
9/04/2012 18:06:22
Święta z dupy, cały tamten tydzień ogólnie chujowy. Mam nadzieję, że ten i następny szybko zlecą, napiszę pozytywnie egzaminy i pożegnam się z nauką. Ach, te marzenia. Marzy mi się kurewskie ciepło, jakiś wyjazd daleko od domu, skrzynka piwa i zero zmartwień. A tymczasem, mam w domu borutę, zemdlałam dwa razy, nie mam nic do jedzenia i chce mi się strasznie spać. I do tego jeszcze TY się nie odzywasz. Pierdolę to wszystko.
[komentarzy 1] komentarz
29/03/2012 20:34:42
Czasami jestem szczerze zdziwiona tym, jak życie może się potoczyć. W konsekwencji siadam przy oknie i w akompaniamencie muzyki Strays Don't Sleep (mistrzowie, nie znam lepszych utworów, do których można się po prostu perfidnie rozryczeć) próbuję ogarnąć myślami to, co się wokół mnie dzieje. Wróciły dawne schematy, wrócił ON. Nie wiem jak to będzie, nawet chyba nie chcę wiedzieć. Liczę na to, że tym razem pójdzie nam lepiej, ale wnioskując po tym co się jednak kurwa dzieje - marne są szanse na jakiś fajny happy end. Szkoła jak najbardziej na plus, jeszcze kilka (w przenośni) dni i rozwiążę się ostatecznie moja kwestia edukacji na etapie gimnazjum. Jak zwykle, kiedy zbliżają się święta ogarnia mnie nostalgiczny nastrój, mam ochotę zakopać się pod kocem i nie wychodzić z niego aż do lata. Nie chcę oglądać tych ludzi, obżerać się jak świnia i udawać przy stole, że fajnie nam się w życiu wiedzie, kiedy tak naprawdę chujnia jest konkretna :) No ale cóż, trzeba to jakoś przeczekać. Ostatnio nie potrafię się z nikim dogadać. Kwestia mojego suczowatego charakteru czy może to jednak nie moja wina? Jakoś nie silę się na znalezienie odpowiedzi. Chuja na to kładę, jeśli mam być szczera. Jeśli ktoś nie akceptuje mnie takiej, jaką jestem, to najwyższy czas na pożegnanie? Szkoda, że nie mogę się z tym odnieść do własnej rodziny.
'Nie potrzebuję nikogo w moim życiu, kto nie chce w nim być' - wygląda na to, że na starość będę tylko ja i ukochana rzesza moich kotów.
PIERDOLĘ TO.
[komentarzy 1] komentarz
21/02/2012 16:50:57
W związku z tym co się ostatnimi czasy u mnie dzieje, doszłam do wniosku że nie chcę mieć dzieci, bo obawiam się tego że mogę być dla nich beznadziejną matką, a mój mąż beznadziejnym ojcem. Doświadczam tego teraz na własnej skórze. No ale okej, jedynym plusem tej sytuacji jest fakt, że CHYBA nauczyłam się dystansować na pewne sprawy, więc holy crap, dam radę. Ze szkołą całkiem spoko, marzę teraz właściwie o kwietniu i długiej przerwie od tej nudnej, szarej codzienności i o ciepełku na dworze. Jak będzie ciepełko, tzn. że jest kwiecień, a jak kwiecień to testy, a jak testy to koniec mojej gimnazjalnej zmory. Albo i zmór. Cokolwiek. Nie wiem czy wiosna idzie, czy co to się kurczę dzieje, ale fils lajk przesilenie wiosenne. Tak, lubię moje teorie :) Kakao i One Tree Hill dobrą opcją na wtorkowe popołudnie.
[komentarzy 0] komentarz
12/02/2012 11:09:33
Obudzona jakże beznadziejną wiadomością o śmierci Whitney Houston, w takim właśnie chujowym nastroju spędzę OSTATNI dzień ferii. Na Boga, dlaczego, dlaczego, dlaczego muszą się kończyć już teraz? Przecież dopiero się zaczęły, no ej :< Wczoraj rozjebało mi piec w domu, panika totalna, a ja jaram się tym do tej pory jak Londyn w 1666. Fajnie jest, zimno jest, tego już nie można określić mianem "piżdżenia", bo jest taaaaaak kurewsko chłodno, że wszyscy wymiękamy :D Cały czas myślę o jutrzejszym powrocie do szkoły, o tym, że czeka mnie już w pierwszym tygodniu sprawdzianów masa, i tak podejrzewam że dzisiaj w nocy ze stresu znowu nic się nie kimnę. Nie po raz pierwszy i ostatni pewnie. Mam nadzieję, że ja przechodzę ten głupi poniedziałek i wtorek (dwa najgorsze dni, ze względu na obecność niemieckiego -,-) to uda mi się jakoś wdrożyć w ten tok nauki. Aczkolwiek nie wyobrażam sobie na ten moment mojego codziennego wstawania o 6, aż do świąt. We wtorek walentynki, święto w którym mam ochotę kogoś zajebać, a nawet może kilka takich osób, ale chyba i w tym roku daruję sobie tą przyjemność :) Obecnie nie uznaję tego typu okazji i to nie ze względu na fakt, że nikogo nie mam. Nawet gdyby istniała taka osoba, powiedziałabym mu, żeby poszedł się w ten dzień pierdolić. Poważnie, walentynki to okazja do bycia miłym dla ukochanej/ego przez 24 godziny, kiedy przez inne dni w roku traktowało się drugą osobę jak gówno. Poza tym, tak jakby nie można było dać kwiatków bez okazji, tylko specjalnie starać się w ten jeden jedyny dzień. O ironio :) Taaaakże tyle na ten temat, idę do książek.
[komentarzy 0] komentarz
14/01/2012 11:01:56
Nawiązując do tematu ostatniej notki, sprzed bardzo dawna - mój Sylwester zawsze jest żenujący. Poznałam kogoś, kogo nie chciałam poznać i trochę nad tym ubolewam. Najebaliśmy się i poszliśmy spać, tak właśnie było. Nowy Rok przywitałam z moją siostrą leżąc do 18 w łóżku z max kacem i zjadaniem wszystkiego co nam się nawinie. Następnie przechodzenie tego tygodnia zaraz po 1 stycznia było dla mnie katorgą. Spałam na wszystkich lekcjach, na których mogłam to robić i, cóż, dużo było takich drzemek, nie powiem że nie. Ogólnie teraz chodzenie do szkoły jest dla mnie męczarnią, bo z racji tego że to mój ostatni rok, to mam zapierdol totalny i nie widać tego końca. Zresztą ta perspektywa że od 30 mam ferie jest dla mnie czymś w rodzaju wyzwania, bo teraz nawet nie mam jak się skupić na nauce, a wypada coś wkuwać. Nie skupiam się ze względów oczywistych - scysje rodzinne są u nas na porządku dziennym i to wcale nie znaczy, że jest okej. Ostatnio śnią mi się moi byli. Oby to nie miało żadnego znaczenia, bo mieszkają ode mnie setki kilometrów. W każdym bądź razie, idę sprzątać i robić obiad.
[komentarzy 0] komentarz